Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta. – George Bernard Shaw. Im bardziej się człowiek starzeje, tym mocniej czuje, że umiejętność cieszenia się chwilą bieżącą jest cennym darem podobnym do stanu łaski. – Maria Skłodowska-Curie. Im człowiek jest bogatszy w osądy, tym uboższy w przesądy. – Henry Miller A dziś Cię kocham o całe wczoraj mocniej. A kiedy ona cię kochać przestanie, zobaczysz noc w środku dnia, czarne niebo zamiast gwiazd, zobaczysz wszystko to samo, co ja. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta. Niemowlę a kot: Autor Wiadomość; Arora Barfuje od: 24.03.2016 Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 1 raz Dołączyła: 22 Lut 2016 Posty: 419 Skąd: Poznań Co więcej, na stronie sklepu opublikowano porady eksperckie dotyczące wielu problemów, z jakimi borykają się właściciele psów, kotów, świnek morskich czy kanarków. „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”. ”Im bardziej poznaję ludzi, tym więcej doceniam swego psa” (przysłowie portugalskie) W Księdze Rodzaju czytamy: „ Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre” (1,25). I stało się tak (1,30). Koszulkowy.Pl Im Bardziej Poznaję Ludzi Tym Kocham Zwierzęta Kubek (1029) od 39,50 zł Porównanie cen w 1 sklepach. Zobacz pozostałe produkty w kategorii Kubki - Najlepsze oferty Opinie klientów - . Znany psychiatra Sigmund Freud powiedział, że tak bardzo kochamy zwierzęta, ponieważ ich miłość jest jakie mamy ze stworzeniami, jakimi są zwierzęta, istnieją w sferze bardzo odległej od nieznośnych konfliktów społecznych. Freud zapewnił z pewnością, że psy są niezwykle piękne, zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Czujemy intymną bliskość i bezdyskusyjną solidarność z psami.“O wiele przyjemniejsze są proste i bezpośrednie emocje psa. Wyraża przyjemność, machając ogonem i niezadowolenie szczekając. Przypomina nam bohaterów historii i dlatego wiele psów nosi imię tych bohaterów. “ –Sigmund Freud–Psy żyją naprawdę krótkoTo niesprawiedliwe, że psy i koty żyją średnio tylko 12 lat. Wierzymy w to z powodu intensywnego bólu, który odczuwamy, gdy myślimy o utracie naszego czworonożnego kochamy zwierzęta i spędzamy z nimi dużo czasu, chcemy po prostu więcej i więcej. Kiedy jesteśmy u ich boku i zatrzymujemy się aby o tym pomyśleć razem z miłością jaką do nich czujemy, zdajemy sobie sprawę, że “czas leci”.Za każdym razem, gdy głaszczemy naszego zwierzaka, czujemy, jakby jego serce biło razem z naszym. Przy każdym powitaniu czujemy, że jego miłość jest jeden z powodów, dla których tak bardzo kochamy zwierzętaZ czułością uważamy, że nasze ukochane zwierzęta mają nieskończone moce, które czynią je wyjątkowymi. Ich cechy sprawiają, że tak bardzo je kochamy. Dlatego, jeśli mielibyśmy sporządzić listę wszystkich rzeczy, które nas o nich zaskoczyły, nie bylibyśmy w stanie przestać się kochamy zwierzęta, odkrywamy ich zdolność przewidywania przyszłości lub wiedzy, kiedy wracamy do domu. Dostrzegamy także ich empatię i umiejętność dostosowania się do naszego stanu emocjonalnego, zapewniając nam komfort i jest taka, że ​​niewiele jest rzeczy porównywalnych z bólem pozostawienia ich w domu, kiedy idziemy do pracy. Ich błagalne oczy napełniają nas żalem. Ale kiedy wracamy do domu i widzimy ich tak bardzo szczęśliwych, że nas widzą, my również odczuwamy niewątpliwie stanowią najlepszych terapeutów dla wielu osób. Ich szlachetność i dobroć nie znają granic. Dlatego dopóki nie kochamy zwierzęcia, część naszej duszy pozostaje w stanie uśpienia. Część naszej duszy musi kochać zwierzę i cieszyć się jego bezwarunkową miłością i masz psa lub kota, stwierdzenie, że “nikt nigdy nie pokocha Cię bardziej niż samego siebie”, staje się nieistotne. Zwierzęta są prawdziwymi mistrzami miłości. Każda sekunda spędzona u ich boku jest nieocenionym darem. Kochanie zwierzęcia jest jednym z najwspanialszych doświadczeń na może Cię zainteresować ... Wątek: Mech na gałęziach (Przeczytany 7295 razy) 0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek. Sprzątałam moim puchatym terrorystom i chciałam dać im korę wierzby (z Zuzali). Przechowuję zioła tak, że nie mają dostępu do wilgoci, są suche. Zauważyłam, że na jednym kawałku wyrósł mech - wcześniej go na pewno nie było, bo po zakupie dokładnie sprawdzałam każdy patyk. Mech wygląda "ładnie" - widać że dopiero zaczyna rosnąć, nie ma tam żadnej pleśni można dać im tę korę? Szczerze mówiąc wolałabym nie ryzykować, ale może przesadzam... Jeśli nie wolno im tego podawać, to do wywalenia jest tylko ten 1 kawałek czy cała paczka? Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Ja na Twoim miejscu nie ryzykowałabym ... nie sądzę żeby mech był jadlny. Kto jest okrutny w stosunku do zwierząt, ten nie może być dobrym |*| ♥PESIA |*| ♥ A może to porosty ? Nie jestem pewna, ale chyba w czystym środowisku na drzewach wyrastają porosty, czy szyle mogą je jeść, to już nie wiem. reszta odchowanych maluszków - Mikuś, Figa, Miś, Żabuś, Fikuś, Kubuś, Misia, Edi, Czaruś, Pysia, Krusio, Pimpuś, Miluś, Fredzio, Spidi. Nie wiem czy to porost, czy mech. Może w naturze i bym je odróżniła, ale na tak małym kawałku to ciężko. Na pewno im tego nie dam, bo nie będę ryzykować życia zwierzaków oszczędzając paczkę gałęzi. Ale gdyby ktoś mądrzejszy ode mnie umiał coś na ten temat powiedzieć to może na przyszłość się to komuś przyda. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Jeżeli faktycznie jest to malutki okaz i trudno jest określić nawet czy to mech czy porost lepiej wyrzucić. Niektóre gatunki są trujące i niewiadomo czy na innych gałązkach też by się nie rozwinęły. Wychodzę z zasady 'nie podaję nic czego nie jestem pewna, że nie zaszkodzi' ! « Ostatnia zmiana: 14 Lip, 2014, 14:27 wysłana przez » Mona* & Misza* & Lilo* Wychodzę z zasady 'nie podaję nic czego nie jestem pewna, że nie zaszkodzi' !Dlatego też nie zamierzam im tego dawać. Później postaram się wrzucić zdjęcie tego czegoś, może ktoś będzie wiedział co to. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Wrzuć, być może zagadka się rozwiąże :) Dobra może nie jest to takie małe jak sądziłam. Tak mi się wydawało w środku nocy jak byłam zmęczona ;)Normalnie ten odstający kawałek przylegał do patyka, odchyliłam go do robione telefonem. Lepszych nie będzie, bo Tofik prawdopodobnie zepsuł aparat. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz. Na moje oko to jednak mech. Niektóre gatunki mchów mogą być spożywane przez ludzi w warunkach surwiwalowych, oraz pomaga w gojeniu ran, jednak o szynszylowym surwiwalu nic nie wiem :) Większość mchów jest nieszkodliwa, jednak nie wiem jaki jest skutek spożycia ich przez szylki. Tak jak już wspomniano wyszorowanie i sparzenie wszystkich kawałków powinno rozwiązać problem :) a na mchu mogą być cysty giardii? Jak mogą, to skutek jest znany i dość powszechny ;p Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz. Cysty giardii są wszędzie tam gdzie ludzka 'kupa'. Teoretycznie w takim mchu z drzewa być ich nie powinna bo przecież nikt na drzewo się nie załatwia Aczkolwiek różnie to bywa :) No ale chyba taka kora, która poddawana jest kontrolom nie powinna być skażona cystami lamblii :) @5zy5zka no rzeczywiście taka odrobina wyrosła tylko ;-) co Ty w nocy robisz, że po ziołach buszujesz i patyki przeglądasz? ;-)@mikar78 do chyba czuwałam nad Psotką, obserwowałam jak się zachowuje, czy w ogóle je, jak i co je, żeby móc jak najlepiej określić jej stan. Z resztą bałam się o nią, wolałam jej popilnować. A że wczoraj było w dzień generalne szorowanie klatek, to i przejrzałam wszystkie ich przysmaki, zioła itd. czy się nie psują, no i dołożyłam dawkę żarełka małym terrorystom :) Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Cysty giardii są wszędzie tam gdzie ludzka 'kupa'. Teoretycznie w takim mchu z drzewa być ich nie powinna bo przecież nikt na drzewo się nie załatwia Eee, a ptasia kupa? Nie raz ptaszek nadrzyzga na drzewko lub liście. Czy tylko ludzie roznoszą giardie? ;p Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz. A już się bałam że szylom zioła podkradasz@5zy5zka Gdzież bym śmiała podjadać przysmaki moim kosmatym pyszczusiom :DChociaż pachną zachęcająco Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Eee, a ptasia kupa? Nie raz ptaszek nadrzyzga na drzewko lub liście. Czy tylko ludzie roznoszą giardie? ;pDzięki za czujność, niefortunnie się wyraziłam. Oczywiście ptaki jak i również inne zwierzęta są tak samo nosicielami giardii jak człowiek :)Ten remont mnie wykończy A na paskudztwa pasożytowe jest proste rozwiązanie w wypadku gałązek: 200 stopni w piekarniku i ze dwie sesje po 10 minut w nim. U mnie gałęzie są przygotowywane zawsze w ten sposób: najpierw szorowanie szczotką pod wodą, potem wyparzenie, a później piekarnik. Nic nie przeżyje. W ten sam sposób myślę, że można potraktować takie omszone gałązki. krecik Ja bym nie wyrzucała, tylko poczekała, żeby zobaczyć, co dalej wyrośnie ;-) Co jest jednoznaczne z tym, że myszy by tego nie zjadły bo nie mogłabym patrzeć, jak rośnie ;-) @krecik obrośnięty patyk leży u mnie na biurku :) Ciekawe, że bez żadnego dostępu do wody czy chociaż wilgoci takie coś sobie wyrosło trzymane w zamkniętym pojemniku. A futrzakom na pewno tego nie dam, bo boję się, że może im zaszkodzić. Oszczędzę 5zł na patykach a później wydam 300zł na leczenie i zwierzaki będą się męczyć. Nie jestem ciekawa co ten zielony delikwent teraz zrobi skoro został zdemaskowany ;) Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - Szyszko, myślę że ta spakowana gałązka musiała mieć na sobie zarodniki i być świeża. To wystarczyło. Nie ważne ile razy upadniesz, ważne ile razy się podniesiesz. @Mysza <")))/ wiesz co... jak przyszła paczka ja wszystko dokładnie przejrzałam, zawsze tak robię. Patyki były suche. Ta kora wierzby była kupiona już jakiś czas temu, więc czemu od razu to nie wylazło tylko teraz? Mam nadzieję, że nie zaszkodziłam moim maluchom bo już trochę tych patyków pożarły, wolały to nawet od jabłoni. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - krecik Może to jednak smaczne ;-)A że bez wody... hmmm u mnie przeżywają tylko te rośliny które żyją bez wody W sumie jest ich całkiem sporo. Niestety muchołówka i dzbanecznik nie dały rady, a miałam taki fantastyczny plan na walkę z komarami.... NO nie nawidzę tego krulestwa ;-) - a właśnie czuje się zjadana żywcem Upsss to chyba nie na temat coooo ???? Oj tam oj tam... mini OT. Jeśli chodzi o kwiatki u mnie to nazywa się naturalna selekcja. Najdzielniej znosi ją skrzydłokwiat, ma na koncie 4 zmartwychwstania. No i kaktus, mam go już jakieś 13 lat. Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - krecik hmmm ale skrzydłokwiat lubi wodę, u mnie po kilku zmartwychwstaniach umarł... Kolejne dwa też. Za to nieźle radzą sobie wszelkiego rodzaju kwiatki o grubych liściach i coś ala palma tylko za kija nikt nie jest mi w stanie powiedzieć co to za kwiatek ( nie palma, nie fikus).Ejj no i możesz poprowadzić bloga "fascynująca przygoda zielonego intruza " ;-) « Ostatnia zmiana: 15 Lip, 2014, 23:59 wysłana przez krecik » Postaw skrzydłokwiat przy telewizorze. One lubią pole magnetyczne, poważnie. Grube badyle radzą sobie lepiej, bo magazynują więcej wody :D Wrzuć zdjęcie do galerii może znam tę no i możesz poprowadzić bloga "fascynująca przygoda zielonego intruza " ;-)Zastanawiam się, czy nie pokropić tego patyka odrobiną wody, żeby naturalna selekcja nie zadziałała zbyt szybko :D « Ostatnia zmiana: 16 Lip, 2014, 00:03 wysłana przez 5zy5zka » Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.(*) Dukat - ze mną - :: Forum Miłośników Szynszyli » o szynszylach » Żywienie » Mech na gałęziach Znowu jakiś bydlak z wiatrówką zabił mi psa. Na wsi, w woj. lubelskim. To już trzeci pies przez ostatnie 25 lat. Mimo operacji piesek nie przeżył. Konał pięć dni. Wezwana po zdarzeniu policja zachowywała się lekceważąco. Tak samo zachowała się policja w Krakowie. Dopiero pomoc pani mecenas z Krakowa, działającej pro bono, przyniosła efekt. Przyjęto zgłoszenie i podjęto pewne czynności. Mam nadzieję, że nie usłyszę już więcej od policji: „skoro to kundel, to niewielka strata”. Co ma we łbie typ, który chodzi po wsi i strzela do psów? Co myśli poza tym, że czerpie sadystyczną przyjemność z krzywdzenia zwierzęcia i ludzi, którzy są do tego zwierzęcia przywiązani? Poza tym, że jest obrzydliwym okrutnikiem i frustratem, prymitywnym chamem? Bo przecież on coś tam sobie myśli. Oto prawdopodobna rekonstrukcja owego „dyskursu”: Wałęsają się, k…, te kundle, k…, do lasu włażą, k…, zwierzynę gonią, k…, wystrzelać te śmiecie, k…, jak ktoś chce psa, to niech se go na podwórzu trzyma i pilnuje, k…., ja jestem myśliwy, k…, ja tu mam nad zwierzętami władzę i robię, k…, z nimi porządek. Pan Bóg stworzył człowieka i dał mu ziemię, żeby nad nią panował. Zwierzęta są dla człowieka i muszą człowiekowi służyć. A nie wałęsać się, k… Ze mną, k…, żartów nie ma. Się jedna z drugą miejska pinda będzie rozczulać nad pieskiem. Do roboty by się, k…, wzięła. Patrz, k…, co się robi z parszywymi kundlami. I uważaj, żeby się tobie nie dostało. Bo to jest, k…, nasz kraj i porządek, k…, musi być. Wystarczy? Każdego dnia zabijanych jest w Polsce dziesiątki psów. Dla lubieżnej przyjemności. Z czystego okrucieństwa. Pod osłoną pełnego obłudy „etosu myśliwskiego”, który opiera się na wulgarnym kontrakcie: popracujemy dla dobrostanu lasu, a za to pozwoli nam się na odrobinę rozkoszy zabijania. Za pierwszym szeregiem „etosowych myśliwych”, wąsatych „darzborów” i gajowych, skrywają się tłumy zwykłych prymitywnych zwyrodnialców i sfrustrowanych nieudaczników, którzy kompensują sobie swoje niepowodzenia seksualne i życiowe, wyżywając się na zwierzętach. I do tego jeszcze tysiące maruderów, w ogóle bez uprawnień myśliwskich, łażących po łąkach i lasach z wiatrówkami i zgrywających się przez samymi sobą na myśliwych – prawdziwych mężczyzn. Tacy kłusują i strzelają do psów najchętniej. Lecz z całej tej obrzydliwości, z całej tej patologii „mężczyzn z bronią” władze nic sobie nie robią. No bo przecież i policjant poluje, i prokurator poluje, i wójt poluje, i tak aż do samiutkiej góry… A zresztą i grzechu nie ma, prawda? Ten tchórzliwy obrydel, który zamordował mojego najłagodniejszego na świecie pieska, przygarniętego znajdę, który był radością dla mojego dziecka i dla jej starej, samotnie mieszkającej babci, czuje się niewinny. Tacy ludzie nigdy nie poczuwają się do winy. Sumienie to dla nich „kościelna sprawa” – moralność to jakaś eutanazja, aborcja i takie tam, a reszta to „sprawa sumienia” – każdy robi, co uważa, i nikomu nic do tego; moje sumienie – moja rzecz. No więc wielkie halo, tyle rabanu o jakiegoś kundla, myśli sobie. Co za czasy! Dżendery, zboczeńcy, pedały, liberały, Tuski, agenty ruskie! Wreszcie by kto przyszedł i zrobił z tym porządek. Kundla będą bronić, a że człowiek tu z głodu zdycha, to w dupie mają! Oj, znam ja cię, wsi moja sielska, anielska. O, znam ja te gadki małych, zawistnych i okrutnych ciemniaków, pełnych pychy i złości na świat, cwaniaczków i chciwców, patrzących tylko swojej korzyści. Tych, co to śmiecie do lasu wywiozą, dotację wyłudzą, na podaniu o zapomogę bez wstydu nałżą, kocięta potopią, psa zastrzelą. Zawsze święci i zadowoleni z siebie. Na spowiedzi mówią, że trochę pili, babie przyłożyli, a więcej grzechów nie pamiętają. Dostają rozgrzeszenie i dalej swoje – w codzienną obrzydliwość prostackiego, chamskiego życia, o którego grzeszności nikt im nawet nie wspominał. Bo gdzieżby! Miałby ksiądz zniżać się i o jakichś parszywych kundlach w kościele mówić? Miałby może o śmieciach gadać? A może miałby wiernych upominać, żeby haracz tym złodziejom, k…, Tuskom, ruskim agentom, płacić? A niby za co? Co chłop z tego ma? Nic, k…, tylko ta sama bieda ciągle. I tak dalej. Jak ja to znam. Jak ja to znam. Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego 2009 (?) – 2015 Katarzyna Borek, dziennikarka "Gazety Lubuskiej" Magda WeidnerKocham zwierzęta bardziej niż ludzi - słyszę czasami od przeróżnych osób. I nic na to nie poradzę, ale słysząc to, mam poczucie, że coś w życiu tych ludzi poszło nie tak. Że ktoś musiał ich bardzo skrzywdzić, rozczarować, zawieść. Albo że to oni krzywdzili, rozczarowali, zawiedli innych... Tak bardzo, że w końcu w ich życiu zabrakło drugiego człowieka do kochania. Albo może że inni ludzie takich zagorzałych miłośników zwierząt w ogóle nie interesują, nie obchodzą?Wiem, że zaraz posypią się na moją głowę gromy za to, co napisałam. Wiem, bo mam uzasadnione wrażenie, że obecnie bardziej wypada kochać zwierzęta - bardziej niż ludzi. Że modne jest chwalenie się „Nie płakałam po papieżu, ale rozpaczałam po śmierci mojego psa” (autentyk). A ja nie. Ja tak nie mam. Owszem, mam kota (i to adoptowanego, przez schronisko dla bezdomnych zwierząt). Nie traktuję go jednak jak członka mojej rodziny. Dla mnie to zwierzę, które lubię, któremu należy się opieka i szacunek, ale wyraz „kocham” rezerwuję dla ludzi. I mam do tego pełne prawo. Mam też prawo tych, którzy wielbią zwierzęta ponad drugiego człowieka, tylko tolerować, a nie akceptować z ich wszystkimi poglądami na temat zwierząt. Bo nie akceptuję takiego zachowania, jeśli wypływa z niego poczucie, że miłość do zwierząt usprawiedliwia wszelką niechęć, a nawet nienawiść do drugiego człowieka. Tej zimy przynajmniej trzykrotnie byłam zaczepiana na deptaku i pytana, czy futro, które mam na sobie, jest naturalne. Było. W związku z tym zostałam raz wyzwana naprawdę od najgorszych. Podobnie było, gdy napisałam, że rozumiem prawa zwierząt, ale raz do roku, w okolicy sylwestra, naprawdę powinniśmy móc wystrzelić petardy. Drodzy wielbiciele zwierząt, to nie jest tak, że to wasi pupile muszą żyć z nami w mieście. To my musimy żyć z nimi. I często jest to życie będące utrapieniem. Ktoś nie może wypoczywać w mieszkaniu, bo pies sąsiada wyje całymi dniami. Ma prawo, mówią obrońcy zwierząt. A przepraszam, seniorka spod piątki nie ma prawa wypoczywać w ciszy? Dziecko spod trójki nie ma prawa spać? Skoro chcesz mieć zwierzęta w mieszkaniu, wychowaj je tak, by było twoje, a nie połowy bloku. I sprzątaj po nim!!! Przejdzcie się czasami al. Konsytucji 3 Maja. Zwykle jest upstrzona psimi kupami. Podobnie wyglądają trawniki w mieście. Kupy leżą czasami nawet na na deptaku. Bo Azorek, Reksio ma swoje potrzeby. Skoro ma, to ty miej przy sobie woreczek foliowy i posprzątaj. Bo to jest twój pies, a nie Zielonej Góry. ZOBACZ RÓWNIEŻ: "Są milusie, można je głaskać i przytulać". Wyjątkowa "alpakoterapia"POLECAMY PAŃSTWA UWADZE: Wiele osób jest rozczarowanych jakością relacji międzyludzkich, fałszem, nieodpowiedzialnością i brakiem wsparcia. Im mamy więcej lat, tym rośnie nasza ostrożność i nieufność. Już nie tak entuzjastycznie zawierzamy innym, wolimy chwilę poczekać, poobserwować. Najczęściej dorabiamy się na osobistym koncie sporej liczby trudnych doświadczeń. Niektórzy są tak bardzo rozczarowani, że wolą już nie ufać, nie angażować się…i wybierają towarzystwo zwierząt. Okrutny świat? „Wybrałam samotność, by się bronić przed okrutnym światem. Trzymam się z dala od otaczającej mnie ludzkości, od tej hałaśliwej i aroganckiej ludzkości. Mieszkam w otoczeniu zwierząt, drzew, kwiatów. Mam konie, osły, barany, kozy, świnie, kury, kaczki, gęsi, gołębie. I oczywiście psy i koty. Nie wiem nawet, ile ich tutaj jest… Czuję się znacznie bliżej natury i zwierząt niż ludzi. Przyznaję szczerze, że nienawidzę większości ludzi. Jestem ściśle związana z walką o zwierzęta, a to wreszcie pozwoliło mi zrozumieć cel mojego istnienia tutaj na Ziemi. Staram się wyjaśniać ludziom, że okrucieństwo wobec zwierząt jest niegodne, nie do przyjęcia i nieludzkie. Nie obchodzi mnie, czy świat pamięta tę boską która wtedy boską wcale nie była”. Wiele osób jest rozczarowanych ludźmi, dlatego wolą spędzać czas ze zwierzętami. Wybierają ciszę zamiast rozmowy, kontakt z naturą zamiast zgiełku. Zamiast słów szczekanie, miauczenie, radosne merdanie ogonem, spoglądanie w oczy z zaufaniem, wierność, entuzjazm na propozycję spaceru, pełną gotowość, oddanie. Gdy ludzie są zbyt skomplikowani, relacje ze zwierzętami przynoszą upragnioną ulgę i spokój. Tylko czy to sposób? Zwierzaki domowe potrafią być kochane. Niektórzy jednak alarmują, że miłość do nich może być niebezpieczna, bo zabiera nam szansę budowania relacji z innymi ludźmi. Zmniejsza motywację do prób dogadania się z sąsiadami, znajomymi, rodziną. Jest też inny dość delikatny i kontrowersyjny trend. Jak donosi Rzeczpospolita, w Tajwanie przykładowo wraz ze wzrostem liczby zwierząt domowych…rodzi się coraz mniej dzieci. Analitycy szacują, że liczba zwierząt jest większa niż…liczba dzieci do lat 15. Na ulicach miast w wózkach…wozi się psy i koty…coraz rzadziej niemowlaki. Martwić się tym czy nie bardzo?

im więcej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta